Sprawdź słowo
Sosnowiec23
marca
Sosnowiec 23 marca II Turniej w Scrabble Belgijkę „16 bez premii”
Warszawa30
marca
Warszawa 30-31 marca II Mistrzostwa Ursynowa w Scrabble — Integracyjny Turniej Scrabble
Sandomierz 6
kwietnia
Sandomierz 6- 7 kwietnia III Mistrzostwa Sandomierza o Puchar BurmistrzaGrand Prix 2019
Warszawa
Kęty
Poznań
Gorzów Wielkopolski
448 długich dni09 - 10 marca 2019 — Festiwal dla myślących — wiosna Wyniki
galeria
448 długich dniTyle musiał czekać jeden z najbardziej utytułowanych graczy w historii polskich scrabbli, dwukrotny mistrz Polski i wielokrotny lider rankingu Mariusz Skrobosz na swoje 46. zwycięstwo turniejowe. Poprzedni triumf odniósł także w Warszawie w grudniu 2017 r. Od tego czasu wziął udział w 27 turniejach, w których trzy razy zajmował trzecie miejsce i aż pięć razy drugie — bilans będący marzeniem niejednego gracza. W Gdańsku, Konojadach, Nowym Mieście Lubawskim i Gorzowie Wielkopolskim już witał się z gąską, grał ostatnią partię o zwycięstwo i... przegrywał bądź remisował. Wciąż brakowało kropki nad i. Pragnienie powrotu na szczyt i rosnące zdumienie rywali, że tak długo na tym szczycie nie zagościł, były tak wielkie, że w Gorzowie po ostatnim remisie Mariusz zdążył już przyjąć gratulacje, zanim uświadomiono mu, że to cichcem atakujący z drugiego stołu Marek Dudkiewicz wygrał turniej.

I w końcu się udało, i to pomimo porażki w ostatniej partii! Przewaga po 11 rundach nad Krzysztofem Mówką 1 dużego i 134 małych punktów w żadnym wypadku komfortu nie zapewniała, ale jednak wicemistrz, pomimo zwycięstwa i ułożenia 453 punktów, nie zdołał jej zniwelować. Podium uzupełnił Michał Waszkiewicz z Białegostoku i było to ukoronowanie świetnej postawy graczy z tego miasta, bo 5. miejsce (najlepsze w karierze, widać tendencję wznoszącą!) zajął Adrian Ziemniewicz (największy „skok tygrysa”), 10. – Czesław Grajewski, a 13. – Paweł Maciejczuk. Gratulacje!

Różne bywają, o czym wszyscy dobrze wiemy, drogi do końcowych rozstrzygnięć w turniejach. Nieraz gracze łapią różne fazy – dołki, górki, pasma zwycięstw, porażek, skumulowanych szczęśliwych bądź niezbyt zbiegów okoliczności.

W sobotę, gdy w Katowicach blisko trzydziestka przedstawicielek płci pięknej toczyła boje tylko we własnym gronie (nie licząc rodzynka-sędziego), w Warszawie Natalia Woźniak pięła się w górę klasyfikacji, by po 5. rundzie zająć fotel lidera. To był jednak – jak się później okazało – początek końca, bo z pozostałych siedmiu partii Natalia wygrała już tylko jedną. Wypisz wymaluj – czarna niedziela.

Zgoła odmienną drogę do mety obrała jej młodsza imienniczka, odnosząca niemałe sukcesy w rozgrywkach szkolnych, Natalia Mówka. Po sobotnich sześciu porażkach, w niedzielę – być może zainspirowana świetną postawą swojego taty – zaprezentowała piorunujący finisz (5 zwycięstw i jeden remis), odnotowując tym samym najlepszy występ w „dorosłej” karierze. Jeszcze lepiej finiszował Jacek Mańko (6:0 w niedzielę), dzięki czemu ze środka stawki po sobotnich grach wspiął się niemal na podium. A np. Mateusz Gołębiewski grał spokojnie w kratkę – porażka, zwycięstwo, porażka, zwycięstwo i tak do końca na zmianę. W sumie 6:6 i całkiem przyzwoity powrót po niemal trzyletniej przerwie.

Nie był to z pewnością udanych turniej dla kilku klasowych graczy. 17. miejsce, mimo usprawiedliwienia w postaci konieczności opuszczenia turnieju przed ostatnią rundą, z pewnością nie zaspokoiło ambicji lidera rankingu Bartosza Morawskiego, podobnie jak miejsca w trzeciej dziesiątce – aspiracji Kacpra Zegadły czy Pawła Pogorzelskiego. Najbardziej spektakularny wyczyn był jednak udziałem Miłosza Wrzałka, który może mówić o ogromnym niefarcie towarzyszącym mu przez cały weekend. Grał dobrze, rozegrał 12 partii z najwyższą średnią ze wszystkich uczestników – niemal 444 punkty na grę (w klasyfikacji średniej sumy punktów w turniejach 12–rundowych wskoczył nawet na 3. miejsce w statystykach wszech czasów). Sęk w tym, że przeciwnicy zwykle układali jeszcze więcej i właściwie tylko wyniki w okolicach 500 punktów zapewniały mu zwycięstwa. W końcowym rozrachunku Miłosz zajął odległe 35. miejsce z bilansem 5:7, nawiązując tym samym do sławetnego wyczynu Pawła Stanosza z 1997 roku z Łodzi, który zdecydowanie wygrał klasyfikację małych punktów, jednak w samym turnieju z bilansem 2:4 zajął 47. miejsce na 69 uczestników. Scrabble to jednak czasami dziwna gra :)

Pragnę podziękować współorganizatorowi Rafałowi Wesołowskiemu, który dołożył wszelkich starań, aby wiosenna edycja Festiwalu dla Myślących miała w swoim programie turniej dla scrabblistów. Kolejne podziękowania dla organizatora całego przedsięwzięcia Adama Zielińskiego, twórcy całego pomysłu Festiwalu dla Myślących.
relacja: Juliusz Czupryniak
Justyna Górka drugi raz najlepszą "babą"09 marca 2019 — III Babskie granie (turniej bez jaj)Wyniki
galeria
Justyna Górka drugi raz najlepszą "babą""Baby, ach te baby,
Czym by bez nich był ten świat?
Co tu łgać, co tu kryć,
Spróbuj bez baby żyć,
Gdy ci uda się taka sztuka, toś jest chwat!"


Stare przysłowie mówi: "Z babą źle, ale bez baby jeszcze gorzej". Tym razem mogło być tylko bardzo dobrze, bo na III Babskim Graniu (turnieju bez jaj) pojawiło się 26 przedstawicielek płci pięknej. Podobnie jak rok temu panie zagrały w Domu Kultury "Południe" w Katowicach Kostuchnie. W planach było do rozegrania 7 rund z przerwą na obiad.

Po czterech rundach tylko dwie zawodniczki miały komplet zwycięstw: Justyna GórkaBarbara Obremska, więc obie spotkały się na pierwszym stole w rundzie piątej. Lepsza okazała się Basia i to ona objęła fotel liderki na kolejne dwie rundy.

Na innych stołach tez działy się ciekawe rzeczy. Padł wysoki remis — 442 pkt. nagrały Marta ŚwiątkowskaEwa Dunikowska. A w innej partii Marty z Teresą Zalewską graczki ułożyły 15-literowe słowo: NIEZAPEŁNIONYMI. W ostatniej rundzie na pierwszym stole znów spotkały się Justyna i Basia, a tym razem szczęście uśmiechnęło się do krakowianki. Dzięki większej liczbie małych punktów wyprzedziła Basię i zajęła pierwsze miejsce w turnieju. Na trzecie miejsce podium wskoczyła Małgorzata Szczygieł, a na czwartym uplasowała się Agnieszka Walas.

Okazało się, że kolejność pierwszych czterech zawodniczek jest zgodna z ich numerami startowymi. Ranking ma jednak znaczenie :)

Pierwsza trójka dostała puchary, nagrody rzeczowe i pieniężne. Pozostałe uczestniczki też otrzymały drobne upominki i pamiątkowe kubki.
Najlepszą katowiczanką została Urszula Rechowicz.
Najlepszą debiutantką została Magdalena Mazuchowska-Żak.
Najdroższe "kobiece" słowo w turnieju: OBIERKĄ ułożyła Teresa Zalewska.

Na koniec tradycyjnie już podziękowania dla sponsorów i tych dzięki którym turniej był wzor(c)owo zorganizowany, na czele z niezmordowaną Joanny Brychcy.

Dziękujemy i chcemy powtórki za rok.

relacja Adam Janicki

PS Hasło turnieju: "Kobieta mnie bije!"
Scrabblowe tutti frutti na turnieju w Kętach02 - 03 marca 2019 — II Mistrzostwa Kęt w ScrabbleWyniki
galeria
Scrabblowe tutti frutti na turnieju w Kętach10. Żelazne serce prezesa vs strwożeni debiutanci.
Pięcioro debiutantów stawiło się na drugim kęckim turnieju. Z trojgiem z nich zmierzył się prezes PFS, Rafał Wesołowski. W pierwszej rundzie wprowadzał w scrabblowe reguły pana Eugeniusza, emerytowanego kęcianina, poetę-amatora. Wprowadzanie wprowadzaniem, ale nagranie 738 punktów (przy 36 partnera) — czyż to nie przesada! Zauważmy, że był to 8 wynik w dziejach scrabblowych turniejów (jeśli chodzi o zdobyte punkty przez gracza) oraz 5 wynik, jeśli chodzi o różnicę punktów, pomiędzy wygranym a przegranym. Pan Eugeniusz dzielnie zniósł porażkę, potem zdobywał już wielokrotnie wyższe wyniki i co rundę wyrażał wobec sędziego swą radość, że zdecydował się z nami zagrać. Prezes ograł jeszcze później dwójkę debiutantek, niemniej w jakiś trudny do ogarnięcia sposób roztaczał swój czar – w trakcie zawodów dwie osoby złożyły deklaracje wstąpienia do PFS.

9. Ufaj! I kontroluj…
Pusty – stwierdził gracz, komentując stan płytek (czy też ich niebytu) w woreczku. W porządku – odpowiedziała graczka. Kończą więc partie, nieznacznie wygrywa gracz. Układają kwadrat i brakuje dwóch płytek. Gdzie są??? No są, w woreczku… Co robić? Sędzia wzywając na pomoc św. Iwo z Bretanii, patrona prawników i sędzi, proponuje odtworzenie układu planszy. Uff, udaje się. Gracz dobiera, ruch dla graczki, dokończenie partii. Teraz zwycięstwo graczki. I obopólna zgoda na podpisanie protokołu. I myśl, by stosować przytoczoną na wstępie zasadę…

8. Jak zrobić sobie kuku, czyli wymyśl konkurs o szerokiej interpretacji zasad.
Dorota Gwiazdoń, nasza nieoceniona organizatorka, wśród licznych konkursów zaproponowała, by jeden z nich był rywalizacją o ułożenie najdroższego słowa związanego z Kętami… No i się zaczęło. Najpierw 2 osoby zaproponowały „śliw” (od nazwiska wiceburmistrza Kęt). Długo utrzymywał się ten stan i już zastanawiano się, jak przepołowić przygotowany na ten konkurs puchar. Ale potem się rozlało… „Potrucie” – grzmiał Ryszard Korpalski, twierdząc, że ten jego ruch (167 pkt.) wiąże się z Kętami (przecież mają tu smog – tłumaczył wątpiącym). Próbował też bronić swego „pobzykaj” – tu jakoś zrezygnował z tłumaczeń. „Niedębowy” – proponował Andrzej Rechowicz – na pewno mają tu niedębową alejkę. „Odziewki” – zgłosił Grzegorz Kurowski, wskazując, że liczne były cechy krawieckie, sukiennicze i kuśnierskie w XVI wieku. Organika! Tylko „organika”, mają tu taki sklep — zachwalał kolejny z graczy. Wszystkich pogodził skromny, najmłodszy gracz na turnieju, Marcel Smolarek, który położył za 80 punktów słowo w swej prostocie bezdyskusyjne: „kęckimi”.

7. Najdroższe słowo
Krótko i na temat: do rundy 10 cieszył się nim Ryszard Korpalski. Ale wtedy Leszek Kilian spojrzał na stojak, spojrzał na planszę, spojrzał na stojak… I położył „wskażemy” za 221 punktów. Tak się wygrywa tę kategorię!

6. Najlepszy beniaminek
Są jeszcze, czy ich nie ma? Tacy prawdziwi, prawdziwi debiutanci? Przykład Eugeniusza wskazuje, że są na pewno. Ach, nie mamy tu jasnych kryteriów, za to na pewno wiemy, że osób debiutujących było pięć. Zaś najlepszą z nich okazał się Piotr Jura z Brzezinki, odnosząc 5 zwycięstw. Gratulujemy!

5. Czas na podziękowania.
Sam należę do grona organizatorek i organizatorów turniejów. Wiem, ile trzeba włożyć pracy, której efektów uczestniczki i uczestnicy często nawet nie dostrzegą (a, psiajuchy, każdą wpadkę, to zaraz ktoś skomentuje). Gwiazdoń, Dorota Gwiazdoń – to dla niej ukłony, za to, że jej się chce. A do chcenia dokłada umiejętności. A do nich działanie. No i mamy kolejny udany turniej, z furą nagród, dobrą frekwencją i miłą atmosferą. Tę wytwarza też miejsce, hotel „Relaks” – dziękujemy pani Soni i wszystkim innym osobom z obsługi za gościnę. Ukłony dla gospodarza miasta – burmistrza Krzysztofa Jana Klęczara, który nam i otworzył i zamknął zawody. Proszę – spójrzcie też na stronę informacyjną turnieju, bo to dobra forma podziękowania sponsorom. A było ich sporo i sporo było ciekawych nagród.

4. „Cave, sum” czyli mocna seria Jakuba Zaryńskiego.
Strzeż się, jestem (przybyłem) – tak można przetłumaczyć łacińską maksymę. I tak strzec się powinni przeciwnicy Kuby w 7, 8 i 9 rundzie, gdzie nagrywał kolejno 502, 603 i 609 małe punkty. No, mnie to tylko pomarzyć… Kuba zakończył turniej z przepiękną średnią zdobywanych na partię małych punktów: 443,17.

3. Czary skuteczne na swary odwieczne.
Niesamowitym było przyglądanie się Jakubowi Zaryńskiemu, obecnie warszawiakowi, ale dumnie podkreślającemu, że  rodem jest ze Świnoujścia, który w ostatniej partii mierzył się na pierwszym stole o zwycięstwo z Dariuszem Putoniem. Darek zaczynał partię, przed jej rozpoczęciem Jakub długo, długo mieszał płytkami w woreczku, stojąc przy tym przy stole i tajemniczo szepcząc coś wargami (zaklęcia?). Przestał mieszać, położył worek na drugiej ręce, odczekał, znowu zaczął mieszać… Usiadł i podał worek rywalowi… Czy zadziałało? Dowiesz się, gdy doczytasz relację do końca.

2. Między niebem a otchłanią…
Po 10 rundach przewagę 1 dużego punktu nad Kubą Zaryński i co najmniej 2 nad resztą zawodników miał Darek Putoń z Rudy Śląskiej. Darek i Kuba spotkali się w przedostatniej rundzie. Zwycięstwo dawało Darkowi tytuł mistrza już po 11 rundzie. Przegrana groziła, że w kończącym zawody „duńczyku” wypadnie poza podium, jeśli i wtedy przegra. Stop klatka – jest runda jedenasta – Darek przegrywa.

1. We are the champions of the Kęty
No i mamy „duńczyka”, 12 runda, Darek i Kuba potykają się na pierwszym stole, o magii już było… Wszyscy wiemy, że ma w tym swój udział także niejaki „woreczkowy”, który raz obdarzy żużlem, innym razem przygotuje Ci samograja. Ale najważniejsze będą jednak umiejętności… A te pozwalają mi teraz ogłosić, że ostatecznie zwycięzcą II Mistrzostw Kęt został !!! Dariusz Putoń !!! Miejsce drugie !! Jakub Zaryński !! Zaś gratulacje dla stającego — po raz pierwszy — na podium, za zdobycie 3 miejsca, składamy na ręce ! Tomasza Sehnala !

Jeśli czujesz niedosyt z relacji – zapraszam na podstronę „przebieg” i lekturę komentarzy sędziego.
Ja tylko dodam, że wracając do domu przejechałem przez Brzeszcze, co kosztowało mnie mnóstwo stresu, czy skądeś nie wyjedzie na mnie zabłąkana kolumna… Niemniej, skoro piszę te słowa, to musiałem bezpiecznie dotrzeć do domu.
relacja: Maciej Śliwa
Strefa Scrabble na Poznańskich Targach Książki01 - 03 marca 2019 — Strefa Scrabble na Poznańskich Targach Książki
galeria
Strefa Scrabble na Poznańskich Targach KsiążkiW dniach 1-3 marca 2019 roku na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich miało miejsce istne święto wszelkiej maści bibliofilów, bądź po prostu (nie)zwykłych czytelników – Poznańskie Targi Książki. Na tej renomowanej, obszernej, wystawczo-konferencyjnej przestrzeni zajęć dla zwiedzających było co niemiara. Oprócz rozlicznych stoisk czołowych wydawnictw krajowych, spotkań z autorami, warsztatów dla dzieci i rodziców oraz programów artystycznych, nie zabrakło w tym roku także Strefy Scrabble, której organizacji podjęli się członkowie Poznańskiego Klubu Scrabble Blubry.

Dla odwiedzających przygotowano szereg atrakcji. Oprócz, oczywiście, możliwości nauki, czy też nawet doskonalenia umiejętności gry w Scrabble z poznańskimi Blubrami, można było spróbować swoich sił w specjalnych zadaniach językowo-scrabblowych, nazwanych modnie Scrabble-challengami. Mierząc się z rozmaitymi anagramami czy belgijkami, odwiedzający nasze stoisko musieli niekiedy na przykład odnaleźć także takie czteroliterowe słowo, które jednocześnie kończy słowo rozpoczynające się na BRO- oraz rozpoczyna inne słowo kończące się na -US, czyli schematycznie: BRO(. . . .)US. Wysiłek intelektualny naszych gości ochoczo rekompensowaliśmy ciekawymi nagrodami, oczywiście książkowymi.

A chętnych do spróbowania swoich sił było bardzo dużo! Już od wczesnych godzin piątkowych aż do niedzielnego popołudnia naszą przytulną strefę odwiedzali liczni goście w każdym wieku. Szczególnie cieszyła nas obecność najmłodszych, którzy to bądź w ramach wycieczki szkolnej, bądź to z rodziną, dzielnie stawiali nierzadko pierwsze kroki na scrabblowej planszy. Było to budujące usłyszeć od rodziców takich pociech, iż będą kontynuować familijne rozgrywki scrabblowe już w zaciszu domowym. Wśród nieco bardziej doświadczonych graczy-samouków, wielu, ku naszemu pozytywnemu zaskoczeniu, prezentowało poziom wręcz turniejowy, obmyślając kolejne siódemki. W niedzielę odbył się także amatorski miniturniej, które zwycięzcą został Marcin Stachowiak. Gratulujemy i zachęcamy do rozwijania scrabblowych umiejętności!

W tym celu konsekwentnie przypominaliśmy o możliwości grania na żywo w Scrabble, zwłaszcza w naszym poznańskim klubie, jak również na turniejach. Każdy zawodnik opuścił naszą strefę wzbogacony o stosowne namiary, adresy, symboliczne wizytówki oraz o spis dopuszczalnych słów dwu- i trzyliterowych, który, mamy nadzieję, wielokrotnie się przyda.

Tak oto upłynął nam tu w Poznaniu ten pierwszy niby wiosenny, lecz wciąż chłodny, marcowy weekend. Nieco zmęczeni wielogodzinnym przechadzaniem się między stolikami, lecz bardzo usatysfakcjonowani wykonanym kawałem dobrej roboty, ułożyliśmy jeszcze scrabblowe kwadraty, ażeby upewnić się, iż podczas weekendowych zmagań nie zapodziała się żadna płytka.

Ze swojej strony chcielibyśmy szczególne podziękować organizatorom, tj. Międzynarodowym Targom Poznańskim za zaproszenie nas do takiego wyjątkowego uczestnictwa w Targach i szerokie wsparcie organizacyjne. Dziękujemy także Zarządowi Polskiej Federacji Scrabble za podzielenie się doświadczeniami z organizacji podobnych wydarzeń w przeszłości. Wyrazy wdzięczności kierujemy także na ręce Zbyszka Wieteckiego, który przyjechał do nas specjalnie z Gorzowa i razem z nami wprowadzał naszych targowych gości w scrabblowe arkana.

I kto wie, może do zobaczenia na przyszłorocznych Poznańskich Targach Książki!
relacja: Jacek Mańko
"Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta" — Tryumf Marka Dudkiewicza w Gorzowie Wielkopolskim16 - 17 lutego 2019 — Walentynki w GorzowieWyniki
galeria
"Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta" — Tryumf Marka Dudkiewicza w Gorzowie WielkopolskimPo ośmiu latach przerwy do kalendarza scrabblowego powrócił turniej walentynkowy organizowany przez Radosława Pastusiaka. Wraz z reaktywacją rozgrywek, zmieniona została lokalizacja turnieju. Tym razem Walentynki spędziliśmy w Gorzowie Wielkopolskim (a jak zapewniał gospodarz, również w kolejnych latach będziemy mogli je tam spędzić). Tak jak ostatni turniej w Sulęcinie tak i tegoroczne rozgrywki gościły 64 uczestników. Sobotnie zawody toczyły się pod dyktando Grzegorza Kurowskiego z Warszawy, który mimo porażki w 8 rundzie z Bartoszem Morawskim z Wrocławia, przewodził stawce zawodników. Po sobotnich zmaganiach przy planszach i kolacji uczestnicy integrowali się w "rodzinnej " atmosferze.

Ze względu na nietypową dla większości turniejów liczbę rund w niedzielny poranek rozgrywki rozpoczęto już o 9. Finisz rozgrywek zapoczątkował się w 10 rundzie, kiedy to na pierwszym stole Marek Dudkiewicz z Milanówka pokonał Grzegorza Kurowskiego. Mimo porażki Grzegorz powrócił jeszcze po 11 rundzie na fotel lidera pokonując świetnie grającą Natalię Woźniak z Dziwnówka.Od dwunastej rundy rozpoczął się zmasowany atak na końcowy tryumf w turnieju . Po 13 rundzie mieliśmy trzech zawodników z 10 zwycięstwami. Prowadził Mariusz Skrobosz z Warszawy przed Łukaszem Tuszyńskim z Chłopowo oraz Markiem Dudkiewiczem. Pomiędzy zawodnikami była różnica małych punktów na tyle wyraźna, że zwycięzca z pierwszego stołu miał zapewniony puchar. I tu stała rzecz niesłychana w historii Scrabble w Polsce. W ostatniej rundzie na pierwszym stole padł remis. Zawodnicy byli tak mocno zaskoczeni sytuacją, że lider po 13 rundzie już odbierał gratulacje. A tu jak w polskim przysłowiu na remisie skorzystał Marek Dudkiewicz pokonując Kacpra Zegadło z Warszawy, tym samym jako jedyny zawodnik uzyskał 11 dużych punktów. I jak to w reklamie pewnych kart płatniczych, mina zawodników z pierwszego stołu — BEZCENNA.

Żeby zachować tradycję turniejów walentynkowych w każdej rundzie zawodnicy z 14 stołu otrzymywali okolicznościowe maskotki, oraz prowadzono klasyfikację par mieszanych i niemieszanych. W parach mieszanych największą liczbę małych punktów zdobyli Natalia Woźniak i i Paweł Pogorzelski z Olsztyna. Najlepszą parą niemieszaną zostali Maciej Czupryniak z Milanówka i Marek Dudkiewicz. W ostatniej chwili tajemniczy sponsor ufundował nagrodę za najdroższe słowo ułożone w niedzielnych rozgrywkach. Tym słowem było "DOBIWSZY" za 140 pkt, ułożone przez Bartka Pawlaka ze Starego Szwarocina.

Podziękowania dla organizatora Radosława Pastusiaka, sponsorów oraz obsługi "Rancza pod Lasem" w Prądocinie.

PS. Są jeszcze w Polsce miejsca wolne od technologii i nadajników telefonii komórkowej :)
relacja: Andrzej Gostomski

Czołówka rankingu

1. Bartosz Morawski  161.86
2. Marek Reda  160.47
3. Dariusz Kosz  157.92

Grand Prix 2019

Klasyfikacja Złota
1. Marek Dudkiewicz35
2. Mariusz Skrobosz30
3. Łukasz Tuszyński25
Klasyfikacja Srebrna
1. Marek Dudkiewicz15
  

Mistrzostwa Regionów 2019

Centrum
1. Mariusz Skrobosz39
Południe
1. Grzegorz Kurowski20
SCRABBLE® jest zastrzeżonym znakiem towarowym J.W. Spears & Sons    |     © Prawa autorskie